Archive for Grudzień, 2012

Karta kredytowa coraz popularniejsza

W Polsce jest coraz więcej kart kredytowych. Na dzień dzisiejszy naliczyć ich można ponad osiem milionów, z czego pół milina jest nieużywanych. Nigdy nie należeliśmy do zbytnich zwolenników tego plastikowego kartonika, nie ufając zasadzie, ze można coś pożyczyć na okres półtora miesiąca i później nic za to nie płacić ponad pożyczoną sumę. Jednakże zmieniło się to od czasu, kiedy banki zaostrzyły zasady przyznawania kredytów konsumpcyjnych. Karta kredytowa stała się rozwiązaniem zastępczym w takim przypadku. Jeżeli chcieliśmy za pożyczone pieniądze kupić na przykład telewizor, meble czy komputer, można zapłacić plastikowy pieniądzem i poczekać ze spłatą zobowiązania do maksymalnego okresu, czyli najczęściej ponad pięćdziesięciu dni. Po tym okresie spłacamy minimalną sumę a reszta traktowana jest jako kredyt. Należy tylko pamiętać, że taki kredyt jest o wiele wyżej oprocentowany. Wysokość ta jest wyższa zazwyczaj o połowę niż w przypadku zwykłej pożyczki. Rozwiązanie polegające na skorzystaniu z karty jako kredytu trwającego dłużej niż wspomniane pięćdziesiąt dni, jest dość niekorzystne i mogą tak postąpić tylko te osoby, które nie mają szans na uzyskanie normalnego kredytu w banku a są pewne, że go spłacą, albo te osoby, które muszą z takiego rozwiązania skorzystać naprawdę wyjątkowo i to w jak najkrótszym czasie jego spłaty. Nie zmienia to jednak faktu, zę sama karta kredytowa jest bardzo przydatnym narzędziem.

Emeryci najlepszym przyjacielem banków

Z roku na rok ciągle rośnie liczba emerytów, którzy stają się klientami banków ze względu na wzięte w nich pożyczki czy kredyty. W tym roku będzie to suma przekraczająca półtora miliarda złotych i oznacza to wzrost o ponad dwadzieścia procent w porównaniu z dwoma latami wstecz. Banki uważają, ze tak grupa polskiego społeczeństwa jest ich jednym z najlepszych źródeł dochodów, ponieważ kredyty udzielanie takim osobom mają najsolidniejsze zabezpieczenie spłaty. Jest nim przyznana emerytura, która jest gwarancją solidnego zabezpieczenia ewentualnych roszczeń w przypadku zalegania ze spłatą. To, ze emeryci chętnie się zadłużają wcale nie oznacza, że są tak biedni, że w ten sposób łatają swoje dziury w domowym budżecie. W dzisiejszych czasach dziadkowie czy rodzice będący na emeryturze są kredytobiorcami dla swoich dzieci, które nie mogą się wykazać stałymi lub legalnymi dochodami. Przykładem są osoby młode, które wracają z zagranicy po kilkuletnim okresie pracy. Posiadają gotówkę jaką zaoszczędzili i chcieliby kupić w Polsce mieszkanie lub otworzyć własny interes. Brakującą sumę pożyczą za pośrednictwem takich osób. Specjaliści podejrzewają, że w ten sposób pożyczono w ostatnich dwóch latach ponad miliard złotych, co jak na razie nie stwarza jakiegoś realnego zagrożenia nadmiernym zadłużeniem starszych osób. Jednakże należy ten stan kontrolować, aby nie przekroczyć magicznej linii równowagi, pomiędzy dochodami w wydatkami.

Wysokie zadłużenie polskich miast

W jednej z najbardziej poczytnych gazet o tematyce finansów i gospodarki, ukazał się niedawno ranking najbardziej zadłużonych miast naszego kraju. Otóż na pierwszym miejscu jest Warszawa, która ma w sumie ponad pięć miliardów wziętych kredytów, tuż za nią jest Poznań z dwoma miliardami a na trzecim miejscu zawitał Kraków, z półtora miliardowym zadłużeniem. Jednakże w ocenie zdolności kredytowej miast najważniejsza jest relacja całkowitego zadłużenia do ich rocznego budżetu, składającego się z dochodów. Pod tym względem najbardziej obciążony jest Gdańsk, który na całkowita spłatę wszelkich kredytów musiałby przeznaczyć osiemdziesiąt procent swojego budżetu z zeszłego roku. Ministerstwo finansów już w czerwcu nakazało miastom zwolnienie tempa zaciągania nowych zobowiązań, obawiając się o ich nadmierny poziom i ewentualne kłopoty w późniejszej spłacie. Miasta odpowiedziały jednym głosem, ze kredyty są niezbędne do tego, aby móc skorzystać z dotacji unijnych, ponieważ w takich projektach trzeba mieć wkład własny w wysokości około jednej czwartej. Inwestycje te są jak najbardziej rozwojowe, bowiem służą najczęściej do poprawy stanu infrastruktury komunalnej lub drogowej, więc służyć będą na następne pokolenia. Banki jak na razie chętnie udzielają takie kredyty, bowiem nie widzą w tym nic groźnego. Budżety miejskie i samorządowe rosną jak na drożdżach od kilku lat i nawet po doliczeniu odsetek, wartość realna zadłużeni maleje, ponieważ szybciej rosną dochody budżetowe.

Rzeczywisty koszt uzyskania kredytu

Starając się w jakimkolwiek banku o kredyt, najpierw robimy rozeznanie u konkurencji. To oczywisty krok, ponieważ możliwe, że tuż za rogiem znajdziemy o wiele bardziej dla nas korzystne zasady i warunki, na jakich pożyczy się nam pieniądze. Według przeprowadzonej niedawno ankiety, Polacy pytając się o warunki kredytowe, najczęściej patrzą na oprocentowanie i wysokość miesięcznej raty, jaką mielibyśmy spłacać. Jednakże tak zwany rzeczywisty koszt uzyskania kredytu składa się jeszcze z kilku innych czynników, oprócz oprocentowania. Banki niechętnie o tym mówią, ale pobierają często prowizję, która jest zależna od sumy pożyczki. Może ona być wliczona w kwotę jaką musimy oddać, lub co gorsza, odliczona od przyznanej nam gotówki. To drugie rozwiązanie jest o wiele gorsze dla pożyczkobiorcy, ponieważ dostajemy do ręki mniejsze pieniądze, jednakże spłacamy odsetki od całej sumy. Poza tym banki mogą stosować przymus wykupienia dodatkowego ubezpieczenia kredytu, co wiąże się z wieloma dodatkowymi kosztami. Warto się zastanowić nad tym, ponieważ najczęściej warunki takiego ubezpieczeni są niekorzystne dla pożyczającego pieniądze a z drugiej strony odmowa skorzystania z tego świadczenia, może poważnie ograniczyć nasze szanse w danym banku. Inną praktyką jest nakazanie wzięcia karty kredytowej, która ma być dodatkowym zabezpieczeniem dla banku. Jej koszt w skali roku może wynosić ponad sto złotych z racji samego tylko jej posiadania. W przypadku skorzystania z niej, oprocentowanie może być bardzo wysokie.

Powolne ożywienie w polskiej gospodarce

Polska gospodarka powoli wychodzi z okresy spowolnienia, w jaki weszliśmy cztery lata temu podczas kryzysu ekonomicznego, jakiego doznała znaczna część światowej gospodarki. Jednym z podstawowych mierników poziomu ożywienia gospodarczego, a co za tym idzie stwierdzenia jaka czeka daną gospodarkę przyszłość, jest liczba przyznawanych kredytów. Najbardziej wartościowe są dane odnośnie kredytów inwestycyjnych, które świadczą o nastrojach przedsiębiorców i o ich planach na najbliższe miesiące i lata. Otóż na podstawie tych parametrów, można zaryzykować stwierdzenie, że polska gospodarka najgorszy okres spowolnienia ma już za sobą. Zarówno liczba przyznanych kredytów inwestycyjnych jak i suma na jaką zostały one przyznane wskazują, że nastąpił wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem o ponad dziesięć procent. Jest to na razie dość powolny wzrost, jednakże ukazujący rozpoczęcie okresu dobrej koniunktury. Przedsiębiorcy decydując się na pożyczenie pieniędzy z banku, musza robić plany długoterminowe, które oparte są zazwyczaj na konkretnych umowach, kontraltach czy danych dotyczących ich rynku zbytu. Tym razem wszystko wskazuje, że takie plany zakładają wzrost w najbliższych latach i stąd ten przypływ optymizmu inwestorów. Dla Polaków to dobra wiadomość z tego powodu również, że każde kolejne inwestycje zazwyczaj oznaczają tworzenie nowych miejsc pracy, na co wszyscy czekają z niecierpliwością.

Polska spłaca swoje zobowiązania

Polska po raz kolejny pozytywnie zaskakuje pod względem gospodarczym i fiskalnym. Otóż korzystając z faktu, ze w tym roku nasza dziura budżetowa będzie prawie o połowę mniejsza niż pierwotnie zakładano, rząd postanowił spłacić przed terminem część naszych zobowiązań kredytowych wobec międzynarodowych instytucji i banków. Na taką operację przeznaczono ponad szesnaście miliardów złotych. Ma to przede wszystkim umożliwić nam lepsze notowanie w ratingach jakie się tworzy na podstawie danych gospodarczych z końca każdego roku. Wielu przeciwników uważa, że jest to sztuczne kreowanie księgowości i zabieg ma cele czysto kosmetyczne. Z drugiej strony wielu posiadaczy naszych papierów dłużnych i kredytobiorców chętnie by się ich pozbyła, nawet kosztem mniejszych niż zakładano zysków. Powodem jest duża niepewność dotycząca sytuacji fiskalnej Wspólnoty, której przecież jesteśmy członkami. Jednakże taka szybsza spłata długu może też oznaczać działanie, mające na celu wzięcie nowych kredytów w przyszłym roku. Należy pamiętać, że polska konstytucja posiada zapis, który ogranicza maksymalny poziom naszego zadłużenia, po przekroczeniu którego będziemy musieli wprowadzić mocne zaciskanie pasa. Jak na razie oscylujemy na pograniczu tego pułapu, więc aby móc zaciągnąć jakikolwiek nowy kredyt, musimy spłacić chociaż część starych. Opinia międzynarodowa najczęściej zazdrości nam takiego luksusu i ocenia taki krok pozytywnie.

Próby ujednolicenia zasad przyznawania kredytów

Od początku roku w naszym kraju zacznie obowiązywać nowy przepis, który ma za zadanie ujednolicić zasady przyznawania kredytów przez działające w Polsce banki. Chodzi dokładniej o zapis, który nakazuje stosowanie takiego samego we wszystkich bankach formularza kredytowego, który byłby podstawowym dokumentem składanym w takiej instytucji. Nie jest to tylko zabieg kosmetyczny, ale bardzo ważny krok do większej przejrzystości w zasadach jakimi się kierują banki przy akceptowaniu lub odrzucaniu naszych wniosków. Jeżeli banki będą korzystać z takich samych formularzy, to gwarantuje to nam takie same pytania oraz możliwość dostarczenia takiego wniosku do innego banku, w przypadku odmowy w pierwszym. Unikamy tym samym ponownego chodzenia do pracodawcy o poświadczenie, ze u niego pracujemy. Częstą praktyką, uznawaną za naganną, było zadawanie przez banki w przypadku rozpoczęcia procedury kredytowej, zadawanie pytań, które można było uznać za ingerowanie w naszą prywatność. Chodzi o nasze plany rodzinne na przyszłość, macierzyństwo kobiet czy nadmierna ciekawość dotycząca naszego majątku. W nowej wersji przepisów banki nie będą miały możliwości żądania od nas podpisania zezwolenia na przesyłanie nam wszelkich reklam i informacji handlowych. Brak takiej zgody niejednokrotnie przekreślała nasze szanse na uzyskanie kredytu. Zmiany są początkiem ujednolicenia zasad, jakimi się banki kierują w takich przypadkach. Dotychczasowa różnorodność w podejściu do tego tematy, powodowała wiele niejasności i kontrowersji.

Zasady przyznawania kredytów

Wiele osób podczas starania się o jakikolwiek kredyt, słyszało o przyznawaniu tak zwanych dobrych i złych punktów. Taka procedura obowiązuje we wszystkich bankach w naszym kraju i nie do końca jest przez Polaków zrozumiała. Otóż starając się o kredyt, musimy dostarczyć bankowi dokumenty, które udowodnią w sposób bezsporny nasze zarobki. Może to być zaświadczenie lub umowa o pracę. Wszystko co wpływa na zwiększenie naszych dochodów, jest uznawane umownie za punkty dodatnie. Mogą to być odłożone pieniądze na lokacie, dodatkowa renta czy emerytura oraz jakiekolwiek zabezpieczenie spłaty kredytu, które zostałoby pozytywnie rozpatrzone przez bank. Jednakże z naszego wirtualnego konta takich dodatnich punktów, możemy je również utracić. Wszystko to, co obciąża nas wydatkami a przez to zmniejszy kwotę, która będziemy mogli miesięcznie odłożyć na spłatę kredytu, to tak zwane punkty ujemne. To one są przyczyną odejmowania z puli punktów dodatnich. W ich skład wliczamy inne raty i obowiązkowe świadczenia czy zobowiązania finansowe, opłaty stałe, utrzymanie samochodu, kraty kredytowe i ilość osób w rodzinie, które nie mają stałego dochodu, czyli na przykład dzieci uczące się. Po podsumowaniu tego bilansu, bank dostaje gotowy wynik naszej zdolności kredytowej. Jest to podstawa do wydania orzeczenia o akceptacji bądź też odrzuceniu naszego wniosku o kredyt. Zasady są we wszystkich bankach takie same, chociaż ilość punktów dodana lub odejmowana za daną pozycję może się nieznacznie od siebie różnić.

Czarna lista dłużników

Od piętnastu lat istnieje w naszym kraju Biuro Informacji Kredytowej. Jest to centralny spis wszystkich osób, które zalegają ze spłatą swoich zobowiązań, zarówno kredytowych jak i wszelkich innych opłat. Rejestr ten powstał z myślą o tym, aby takim dłużnikom zamknąć drogę do dalszego pożyczania. Jest to korzystne głównie dla banków, które unikają w ten sposób pożyczania pieniędzy osobom, które będą miały z późniejszą ich spłatą, a z drugiej strony również ma to na celu uchronić samych dłużników przed zapędzeniem się w spiralę kredytową, z której bardzo trudno później wyjść. Centrala Biura mieści się w Warszawie a wszelkie zainteresowane dostępem do niej instytucje i firmy mogą uzyskać potrzebne informacje za pomocą internetu. Panuje kilka nieścisłości wobec BIK-u, ponieważ powszechnie uważa się, że jeżeli ktoś tam jest, to znaczy, że nie dostanie już szybko kredytu. Tymczasem w takim rejestrze jest każdy, kto ma kredyt lub jakiekolwiek zobowiązanie typu abonament czy podpisaną umowę o obowiązkowej opłacie. Można tam zobaczyć naszą historię spłaty oraz podsumowanie, jak wielki mamy jeszcze dług. Co innego jest zapis na tak zwanej czarnej liście dłużników. Rzeczywiście, obecność w tym miejscu dyskwalifikuje nas w oczach pożyczkodawcy i przekreśla nasze szanse na kredyt. Można tam zawitać poprzez co najmniej miesięczne zaleganie w jakiejkolwiek opłacie czy racie kredytu, jednakże każdorazowo przez wpisaniem nas na listę niesolidnych dłużników musimy być pisemnie o tym uprzedzeni.

Poręczenie kredytów dla eksporterów

Pięć lat temu powołano do życia instytucję, która miała promować i ułatwiać rozwój polskich firm, które większość swojej produkcji czy usług, przeznaczały na eksport. Dziś do wszechstronnej i tak formy niesienia pomocy, dołączono również udzielanie na preferencyjnych zasadach kredytów tym, którzy wykazują największa dynamikę wzrostu swoich obrotów. Ma to dać dodatkowy impuls do rozwoju tych firm, co w efekcie ma umocnić ich pozycję na rynkach zagranicznych. Najnowsze zmiany w prawie regulującym działalność instytucji wspierania polskiego eksportu, pojawił się zapis, który pozwala starać się polskim firmom umorzenie takiego kredytu. Byłoby to możliwe, gdyby w zamian za to powstały w Polsce nowe miejsca pracy lub wprowadzono by do kraju nową zupełnie technologię. W ten sposób rząd polski chce zachęcić pracodawców do tworzenia miejsc pracy oraz do uczynienia polskiej gospodarki konkurencyjnej na tle europejskim. Jak na razie w przeciągu minionego roku kredytów takich udzielono w pięciuset przypadkach, łącznie na sumę ponad stu milionów złotych. Umorzono na opisywanych zasadach ponad pięćdziesiąt z nich a w zamian za to stworzono tysiąc dwieście miejsc pracy. Skorzystano w promowaniu polskiego eksportu ze wsparcia unijnego, które wyniosło ponad dwadzieścia milionów euro. Pochodzą one ze specjalnego programu, który ma uczynić gospodarki nowych krajów członkowskich Unii równie konkurencyjnymi co z Zachodu.